Landlord jest właścicielem domu, mieszkania lub nieruchomości, która jest wynajmowana biznesowemu, bądź indywidualnemu najemcy. I choć tytuł landlorda nie jest tak prestiżowy, jak „książę", „lord", czy „baron", jest jednak w pewnym stopniu tytułem uprzywilejowanym w oczach zwykłego najemcy-lokatora. Jeżeli właścicielem posiadłości jest kobieta, może używać tytułu landlady, jednak zwykle tytuł landlorda jest używany przez wynajmujących obydwu płci.

W historii, landlordów było wielu. Jedni z nich byli tak dobrzy, że najemcy pamiętają ich do dziś. David Berry, jest tego doskonałym przykładem - jego lokatorzy lubili i szanowali go tak bardzo, że dziś, na jego cześć nazwano miasto Berry (którego większość właśnie posiadał i wynajmował). Niestety w dzisiejszych czasach słyszymy coraz więcej skarg na landlordów: że nie dbają o lokal, że za zimno, że potrzeba nowego dywanu. Jednak, czy aby napewno, to landlordowie są tacy źli? Czy może to my - lokatorzy, po prostu lubimy sobie ponarzekać?

Agata wraz z mężem mieszkają w Londynie już wiele lat. Dwa lata temu sami postanowili zająć się wynajmem. Kiedyś też byli czyimiś lokatorami, takimi samymi jak każdy z nas, ze zbyt małą ilością miejsca w lodówce. Wraz z nią postaram się rozwikłać wątpliwości pojawiające się na tle relacji landlord - lokator. 

Polorama: Jak wspominasz czasy, kiedy byliście po drugiej stronie wynajmu?

Agata: Dobrze, mieliśmy bardzo miłych współlokatorów. Jeśli chodzi o landlorda, to nigdy nie byliśmy lokatorami robiącymi problemy. Kiedy brakowało nam miejsca w szafkach - kupiliśmy sobie swoje własne. Owszem, zdarzało nam się narzekać, ale to było raczej takie narzekanie „sobie, a muzom", a nie takie, które definitywnie wzywałoby landlorda do działania. Trzeba jednak przyznać, że człowiek odpowiedzialny za nasz dom nie za bardzo się nim interesował i podejrzewam, że nawet jeśli próbowaliśmy się z nim skontaktować i ponarzekać, zbyt wiele, by to nie dało.

Co skłoniło Was do podjęcia decyzji o wynajmowaniu domu?

Nadarzyła się okazja, więc postanowiliśmy z niej skorzystać. Mieliśmy sporo oszczędności, a nie spieszyło nam się do powrotu do kraju, więc zainwestowaliśmy.

Z moich informacji wynika, że landlordowie są naprawdę różni: źli, dobrzy, zainteresowani domostwem oraz zupełnie niezaangażowani w „życie" domu. Jak to jest z Wami? Zajmujecie się domem sami, czy wysyłacie do wszystkiego fachowców? Znacie Waszych najemców?

Mój mąż jest typem „złotej rączki", więc większość rzeczy sam naprawia. Jeśli jednak usterki są poważniejsze, wzywamy specjalistę. Nie jesteśmy wielbicielami rozwiązań tymczasowych i jeśli trzeba coś naprawić, staramy się zrobić to jak najlepiej. Tym samym zresztą, oszczędzamy sobie dodatkowej pracy oraz wydatków. Dzięki temu nie musimy co miesiąc naprawiać wciąż tego samego. Lokatorów staramy się dobierać bardzo starannie, by uniknąć ewentualnych kłopotów. Nie nachodzimy ich jednak częściej niż trzeba, w końcu oni też mają prawo do swojego własnego życia.

Jak sądzisz - czy dom, który Wy wynajmujecie jest dobrze wyposażony, przygotowany do wynajmu? Gotowy na opady śniegu, które zapewne się pojawią?

Nie mogę powiedzieć, że jest idealny. Żeby taki się stał, trzeba byłoby włożyć w niego sporo pieniędzy i zrobić remont generalny. Ale na tyle, na ile jesteśmy w stanie, dbamy o niego. Chcemy by było to miejsce, w którym sami nie wahalibyśmy się zamieszkać. Znamy ludzkie potrzeby i wiemy, że osoby wynajmujące od nas ten dom, mają takie same prawa do godnych warunków mieszkaniowych jak my. Myślę, że zima nie powinna zaskoczyć naszych lokatorów w żaden nieprzyjemny sposób. Ogrzewanie jest sprawne, a okna uszczelniliśmy wiosną, więc powinno być ciepło i przytulnie.

Czy lokatorzy często nękają Was prośbami, skargami, pytaniami?

Zdarzały się nam tzw. marudy, ale zwykle takie osoby nie są zbyt lubiane przez resztę lokatorów, więc szybko się wyprowadzają. Owszem, czasem zdarzają się usterki, ale staramy się eliminować je, kiedy tylko zostają zgłoszone. Musieliśmy też kupić nowy zestaw mebli do salonu, bo stary niestety nie nadawał się już do użytku. Liczymy się z tym, że taka inwestycja jak ta, nie jest inwestycją jednorazową i czasem musimy wkładać w nią sporo dodatkowych pieniędzy. Mamy nadzieję, że w przyszłości nam się to zwróci. Nasz landlord nie chciał inwestować, a jednak wszyscy jakoś sobie radziliśmy. Ale z ludźmi tak to już jest, dać im palec, a będą chcieli całą rękę... Czasem to my musimy zacisnąć zęby i kupić coś nowego, czasem jednak lokatorzy muszą zaczekać. W końcu nie śpimy na pieniądzach i ciężko pracujemy na to, co mamy.

Czy przydarzyły się Wam niemiłe sytuacje w związku z wynajmowaniem domu?

Kiedyś trafiła nam się para lokatorów, z pozoru miła i spokojna. On miał dobrą pracę, ona zajmowała się dorywczo pilnowaniem dzieci. Nie wiemy co dokładnie się stało, ale zaczęli zwlekać z płaceniem czynszu. Po pewnym czasie, przestali w ogóle płacić. To był pierwszy raz kiedy znaleźliśmy się w takiej sytuacji i na początku nie wiedzieliśmy jak się zachować. Znajomy poradził nam jak najszybciej wypowiedzieć im mieszkanie. Z ciężkim sercem, jednak zrobiliśmy jak powiedział. Teraz już wiemy, że w tej rzeczywistości nie można być za bardzo miłosiernym. Życie prędzej nas rozczaruje i niemiło zaskoczy, niż odpłaci nam tym samym.

Podsumowując - wynajmowanie domu to łatwe pieniądze, czy raczej ciężka praca?

Ciężka praca, zdecydowanie. Fakt, nie robimy tego za darmo, ale jeśli ktoś chce być „dobrym" landlordem, nie będzie miał lekko. Czasem, prawdę mówiąc, mam ochotę rzucić tym wszystkim i pojechać na wakacje. Jednak kiedy widzę, że nasi lokatorzy uśmiechają się na nasz widok, to daje mi to sporo satysfakcji.

Jak myślisz, gdybyś miała znów wynająć mieszkanie, byłabyś bardziej wyrozumiała dla swojego landlorda, czy może bardziej wymagająca?

Uważam, że moje podejście do landlorda nie różniłoby się bardzo od tego, jakie miałam wcześniej. Wiem, że wiele można zrobić, żeby w domu, który się wynajmuje mieszkało się dobrze, ale wiem też, że nie można zrobić wszystkiego.

Dziękuję za rozmowę.

Drodzy czytelnicy, pamiętajcie o tym, że landlord, to też człowiek. Zanim zaczniecie narzekać, zastanówcie się, czy aby napewno nie jesteście w stanie sami sobie poradzić z brakującą szafką na buty.

tagi: dom, mieszkanie, landlord, wynajem, wywiad

Marta Magnowska (zuz77)