Krwawe DiamentyKrwawe Diamenty
kasiamikus
![]() ![]() Nielegalny handel diamentami to w dalszym ciągu prawdziwa plaga w krajach Trzeciego Świata. Kamienie pochodzące z nieznanych źródeł nazywa się "krwawymi diamentami" lub "brudnymi diamentami". Sprzedaż nielegalnych diamentów przez lata pomagała finansować wojny między innymi w Sierra Leone, Angoli i Liberii. Przymusowi pracownicy nielegalnych kopalni, bardzo często dzieci, wydobywali kamienie w niebezpiecznych warunkach, bez żadnej opieki medycznej, posługując się prymitywnymi narzędziami i dzień w dzień narażając swoje życie. Światowa Rada Diamentów od lat stara się ukrócić nielegalny handel tymi szlachetnymi kamieniami. Jednak z chwilą, gdy diament zostaje oszlifowany, nikt nie jest w stanie powiedzieć z jakich źródeł pochodzi...
W 2000 roku ONZ nałożyło embargo na handel diamentami z Sierra Leone, a później także z Liberii. W ten sposób odcięło wojska rebeliantów od głównego źródła dochodów, z którego finansowane były między innymi zakupy broni. Embargo zmusiło ich do podjęcia rozmów z przeciwnikami. Jednak reakcja ONZ przyszła o wiele za późno. Przejęcie kontroli nad kopalniami przez Rewolucyjny Front Zjednoczenia, skończył się bankructwem całego państwa. Podczas konfliktu w Sierra Leone zginęło 75 tysięcy osób, 1,2 miliona ludzi musiało uciec ze swoich domów. Aktualnie diamentowy problem dotknął Zimbabwe, nałożono międzynarodowe sankcje na Mbada Diamonds i Candile Mining - przedsiębiorstwa związane z prezydentem Zimbabwe Robertem Mugabe. Eksport ogromnej ilości diamentów jest niemożliwy aż do uchylenia sankcji. Jednak skorumpowany i despotyczny reżim państwa wciąż stara się pozyskać środki pieniężne poprzez sprzedaż krwawych diamentów. Organ regulacyjny, który miał temu zapobiec, zdaje się nie spełniać swojego zadania. Teraz diamenty z pola Marange są sprzedawane do odbiorców z całego świata na aukcji, lub przemycane do Mozambiku. Przemytnicy pozbywają się ich po niezwykle atrakcyjnych cenach (gram nieoszlifowanych diamentów kosztuje w Mozambiku mniej niż 50 dolarów). Kamienie wędrują następnie do Mali, Nigerii, Izraela czy Libanu i tam, po odpowiedniej obróbce, sprzedawane są po cenach rynkowych. Jeżeli zdecudujemy się kupić diamnent, skorzystajmy z usług pewnych partnerów, oferujących uznane na całym swiecie certyfikaty, które dowodzą legalnego pochodzenia kamienii. Upewnijmy się, że diament, który wkładamy na palec ukochanej osoby, nie był powodem odcięcia palca lub dłoni innemu człowiekowi. Pokaż wszystkie wpisy z kategorii: Publicystyka tagi: diamenty, krwawe diamenty, publicystyka Komentarze: (0) Chcesz dodać komentarz? |
Autor bloga
O blogu BlogOstatnie posty na tym bloguLondyńskie parki (2011-04-02 17:09)
Leki, co o nich wiemy? (2011-03-12 18:41)
Życie w słoiku (2011-03-07 20:17)
Każdy ma swój Everest - Wspinaczka (2011-03-05 12:39)
Dzień Świętego Patryka (2011-03-04 15:40)
|





W 2003 roku pod naciskiem opinii publicznej przemysł diamentowy ustanowił globalny system regulacji handlu, nazwany Procesem Kimberly. Miał on umożliwić rozwiązanie problemu krwawych diamentów. Mimo, że system ten pomógł zmiejszyć liczbę nielegalnie wydobywanych diamentów z 15 procent do mniej niż jednego, system nie jest doskonały, a Zimbabwe, Wenezuela, czy Wybrzeże Kości Słoniowej nie są nawet jego częścią.
