

Cykl wywiadów Pytania do Ambitnych powrócił na łamy Poloramy. Chcemy pokazać sylwetki ludzi, którzy dzięki ambicji, pomimo trudnych początków nie stoją w miejscu i nie użalają się nad ciężką sytuacją, którzy dzięki codziennej pracy osiągają cel, jaki sobie założyli.
Ambitni przyjechali na Wyspy, aby coś zmienić w swoim życiu i zmierzyć się z nową rzeczywistością. Jednych przygnała tu przygoda, kariera, innych złamane serce, a jeszcze innych możliwość podreperowania budżetu.
Ambitni przyjechali do kraju, w którym nie liczą się polskie dyplomy, tylko umiejętności i zdolność do adaptacji. Ambitni pokazują, że, mimo iż w szkole czasem prorokowano im rychły koniec, to tutaj całkiem świetnie sobie radzą.
Z Martą i Michałem rozmawia Marek Janiak.
Polorama: Marto, Michale, co było powodem Waszego przyjazdu do UK?
Marta: Udało mi się nawiązać kontakt z nowopowstałą firmą konserwacji zabytków, która zaproponowała mi współpracę przy projekcie konserwacji malowideł ściennych w kościele w Northampton. Po zakończeniu tego projektu pojawiły się propozycje kolejnych prac konserwatorskich więc zdecydowałam się przyjąć ofertę zatrudnienia na stałe.
Michał: Nigdy nie myślałem o wyjeździe za granicę. Powodem mojego wyjazdu był fakt, że Marta zdecydowała się podjąć pracę w UK.
Jakie były Wasze początki na Wyspach?
Michał: Do UK przyjechaliśmy 5 lat temu. Z mieszkaniem nie mieliśmy problemu bo pracodawca Marty zorganizował nam mieszkanie w niewielkim domu w urokliwej miejscowości niedaleko Milton Keynes. Od razu poszukiwałem pracy w zawodzie, co zajęło mi mniej więcej miesiąc - znalazłem pracę w biurze architektonicznym, w którym pracuję do dnia dzisiejszego.
Marta: Pracę zaczęłam praktycznie następnego dnia po przyjeździe do Wielkiej Brytanii.
Czym się obecnie zajmujecie? Czy możecie przybliżyć naszym czytelnikom charakter Waszej pracy i wyzwania z nią związane?
Marta: Po dwóch latach zatrudnienia w wyżej wspomnianej firmie konserwatorskiej i poznaniu rynku brytyjskiego postanowiłam założyć własną jednoosobową firmę i zdobywać samodzielnie zlecenia na prace konserwatorskie. Zajmuję się głównie konserwacją malarstwa ściennego i sztalugowego, rzeźby, detalu architektonicznego i złoceniami. Obecnie udało mi się poznać brytyjski rynek konserwatorski na tyle, że jestem konsultantem i podwykonawcą znacznej liczby dużych brytyjskich firm zajmujących się renowacją zabytków. Poza konserwacją obiektów zajmuję się także opracowywaniem wycen, ekspertyz i programów prac konserwatorskich.
Michał: W Polsce uzyskałem dyplom magistra inżyniera budownictwa i po przyjeździe do UK szukałem pracy bądź w firmie budowlanej bądź też w biurze projektowym. Pięć lat temu rynek pracy był wręcz rajem dla specjalistów z dziedziny budownictwa. Jak wspomniałem wcześniej pracę znalazłem bez większych problemów. Było to (i jest do dzisiaj) niewielkie, lecz niezwykle prężne biuro architektoniczne pod Milton Keynes.
Zajmuję się opracowywaniem projektów głównie budynków mieszkalnych i użyteczności publicznej w zakresie technicznym. Mówiąc najprościej przerabiam ogólną koncepcję architekta na szczegółowy projekt techniczny obiektu budowlanego. Dobieram materiały i technologie budowlane, opracowuję rozwiązania detali budowlanych, przygotowuję opisy i specyfikacje techniczne, koordynuję prace projektowe, przygotowuję dokumentację przetargową, a także uczestniczę w spotkaniach technicznych na budowie.
Praca niewątpliwie przynosi satysfakcję jest jednak dość stresująca ponieważ pomimo pewnych podobieństw i możliwości bazowania na doświadczeniu, każdy projekt jest jednak inny i niesie ze sobą nowe wyzwania, które często są niemożliwe do przewidzenia.
Czy życie w Wielkiej Brytanii znacząco różni się od tego w Polsce? Zauważyliście jakieś różnice w podejściu do życia i obyczajowości?
Marta: Pytanie jest wbrew pozorom niezwykle złożone i przypuszczam, że mogłoby być tematem pracy magisterskiej :). Biorąc pod uwagę aspekty ekonomiczno-finansowe, życie w UK jest niewątpliwie łatwiejsze od tego w Polsce. Kwestia podejścia do życia jest ściśle związana z wspomnianą stroną finansową. Bogate społeczeństwa (np. brytyjskie) mogą pozwolić sobie na pewne zachowania, czy też styl życia, który w Polsce uchodziłby za ekscentryczny, czy ekskluzywny.
Nie myślimy jednak, że podejście do życia, czy obyczajowość różnią się diametralnie od polskiego. Żyjemy w kręgu europejskiej cywilizacji zachodniej i trzon kulturowy, czy to w UK, czy w Polsce, jest podobny. Istnieje oczywiście całkiem spory zbiór mniejszych różnic czy zachowań, które niewątpliwie nadają społeczeństwu brytyjskiemu unikalny charakter, jednak osoby tolerancyjne i otwarte (a za takie się uważamy) nie powinny mieć problemu w odnalezieniu się w Wielkiej Brytanii.
My osobiście cenimy w Brytyjczykach tolerancję, kulturę osobistą, przywiązanie do tradycji, a także ogromne poszanowanie dla dziedzictwa kulturowego (zwłaszcza obiektów architektonicznych).
Marto i Michale, a jak oceniacie swój pobyt na Wyspach z perspektywy czasu? Czy jesteście zadowoleni z przyjazdu i rozwoju Waszej kariery zawodowej?
Marta: Udało mi się w pełni zrealizować pod względem zawodowym. Powiem więcej - myślę, że w UK udało mi się osiągnąć więcej niż zdołałabym w Polsce. Wielka Brytania jest wręcz rajem dla konserwatora zabytków i stanowi chyba światowy wzorzec podejścia do tematu renowacji i utrzymania dziedzictwa obiektów zabytkowych. Na marginesie dodam, że chcąc wzbogacić swą wiedzę podjęłam studia magisterskie na jednym z bardziej cenionych wydziałów konserwacji zabytków na Uniwersytecie w Lincoln.
Michał: Praca w UK pozwoliła mi na poznanie technologii budowlanych, które są unikalne dla rynku brytyjskiego. Chodzi zwłaszcza o budownictwo ekologiczne i projektowanie obiektów jak najmniej szkodzących środowisku. Niewątpliwie niezwykle cenna była też możliwość poznania języka angielskiego w zakresie fachowego słownictwa budowlanego, który można przyswoić sobie chyba jedynie pracując zawodowo w brytyjskiej firmie.
Jak najczęściej i gdzie najchętniej spędzacie wolny czas?
Marta: Nasze główne wspólne zainteresowania pokrywają się w znacznej mierze z zainteresowaniami zawodowymi. Lubimy spędzać czas na zwiedzaniu, zwłaszcza pod kątem miejsc bogatych w ciekawe obiekty architektoniczne, budynki, czy zabytki. Lubimy te galerie, czy wystawy i musimy przyznać, że praktycznie każda ciekawsza ekspozycja, czy to w okolicy, czy też zwłaszcza w Londynie zostaje wpisana do naszego kalendarza wyjazdów weekendowych.
Czym są dla Was wakacje?
Michał: Wakacje są dla nas czasem ładowania akumulatorów na cały rok wyzwań. Pewnie nie powiemy nic odkrywczego, mówiąc, że liczba dni urlopu jest dla nas zdecydowanie zbyt mała, by w pełni odpocząć. Oczywiście spora część urlopu wykorzystywana jest na wyjazdy do Polski.
Marta: Ja szczególnie jestem i zawsze byłam wielkim podróżnikiem. Wielką Brytanię zwiedziliśmy już wzdłuż i wszerz.
Opowiedzcie nam jeszcze proszę o Waszych zamiłowaniach kulinarnych. Ulubione danie i przepis na jego przygotowanie to?
Marta: Przyznam, że gotowanie to jedna z moich pasji. Oczywiście chcąc zachować świetną formę trzeba tą pasję realizować z należytą rezerwą :). Trudno mi przytoczyć naprędce jakiś przepis. Przyznam jednak, że poza kuchnią polską wprowadziłam także całkiem spory zestaw dań brytyjskich. Wbrew stereotypom kuchnia brytyjska jest naprawdę dobra, bardzo różnorodna i każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Jako że zbliża się Burns Day mamy zamiar przygotować tradycyjne szkockie "huggies"...
Za 10 lat będę?
Marta: Po pierwsze mamy nadzieję, że będziemy zdrowi, bo to jest najważniejsze. Wszystko inne jest możliwe do osiągnięcia z odrobiną dobrej woli i ambicji. Jesteśmy już dziś zadowoleni z naszej sytuacji zawodowej i osobistej jednak jeśli coś w powyższych kwestiach mogłoby się polepszyć - nie mamy nic przeciwko!
Dziękujemy za rozmowę.