

– Kobiety występują w różnych stanach emocjonalnych… – powiedziała Koleżanka Mojej Koleżanki.
– Nie rozumiem, w jakich stanach? Że zadowolone? Smutne, szczęśliwe etc.?
– Nie. Są kobiety z fochem. Trzy, dwa, jeden – foch! Nie jestem obrażona. Nie, nie jestem zła. Sam się domyśl, co źle zrobiłeś. Założone ręce, odwrócona głowa, zadarty do góry nos, nadęcie jak ta kolczata rybka, rozdętka? Nie, najeżka... Klasyczny foch.
Są kobiety z PMS – em (zespołem napięcia przedmiesiączkowego). O tu, różnie bywa… Od focha po seryjnego mordercę… Nie dotykaj mnie, przytul mnie, podaj mi czekoladę, jestem taka gruba, zabieraj te słodycze! Tak sobie będę siedziała i płakała, bo tak! Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, jestem taka samotna… Nie wchodź mi w drogę, będę się czepiała, bo tak! I będę wredna, okrutna i zła, bo tak. Jestem taka biedna, mała, przytul! Gdzie z tymi łapami! I tak w kółko.
Swoją drogą, jak Wy Panowie, z nami wytrzymujecie? Ja bym nie wytrzymała. Jacy Wy jesteście dzielni! Ja bym taką zmierzłą jędzę, nie wiem co… no, ale w końcu to Wy jesteście Ci silni i mądrzy, więc nas znosicie, pewnie macie powody.
Kobieta zakochana… Nucąca pod nosem, wszystkim sprzyjająca, przyjazna wróżka. Gotowa dla swojego wybranego przychylić nieba, oddaje serce… W głowie buduje wspólny dom i wybiera imiona dzieciom, po tygodniu zakochania. No, chyba, że ma focha, albo PMS, wtedy wszystkie dobre cechy biorą urlop i jadą gdzieś daleko.
Ale najgorsza, najgorsza ze wszystkich kobiet jest kobieta BRIDEZILLA.
Panna młoda tuż przed ślubem, skrzyżowanie młodej i godzilli.
Koleżanka Mojej Koleżanki była świadkiem, jak dziewczyna dwa tygodnie przed weselem dostała histerii. Wróciła do domu zaryczana tak, ze nie dało się dowiedzieć, o co chodzi. Płakała i zanosiła się jak dziecko. Wszyscy myśleli, że narzeczony ją porzucił. Bo nic straszniejszego nam do głowy nie przychodziło… Kiedy udało się ją jako tako uspokoić, szklanka wody, głaskanie po rękach i tym podobne… Opowiada Koleżanka Mojej Koleżanki – Wtedy się dowiedzieliśmy, że ona, ta narzeczona, odbierała suknię z salonu. I, o tutaj, pod pachą, dwie perełki były krzywo przyszyte…
Szał, nerwy i nerwice. Płacz, krzyki i awantury.
Następne bridezille dostawały szału bo:
– odcień fiołków na stołach nie komponował się z kolorem fiołków w butonierce szwagra dziadka… A kogo to? Kto, poza Panną Młodą widzi takie rzeczy jak odcień fioletu na wizytówkach na stole i kwiatach w butonierce, tudzież falbance na podwiązce? Nikt, nikt na to nie zwraca uwagi;
– zamówiono na wesele o 3 wina za dużo, więc zrujnowano wesele,
– fryzjerka użyła szpilek w kolorze złota zamiast starego złota, czyli spartoliła całą fryzurę, tylko dzięki przytomności świadkowej udało się młodej nie czesać jeszcze raz,
– w limuzynie nie pachniało różami,
i tak dalej,
i tak dalej…