Polorama
Polorama - strona głowna Home | Blogi | Ogłoszenia | Katalog polskich firm | Miejsca użytkowników | Społeczność Poloramy | dodaj ogłoszenie | english English
Dodaj do Facebooka!Dodaj do Twittera! imieniny:: Piotra i Mikołaja, jutro:: Bernarda i Bazylego

Nauka uczenia - stwórz mapę myśli!

  Koralina77
Dodaj do Facebooka!Dodaj do Twittera!

„Jutro egzamin, a ja już wszystko zapomniałam!”, „mam dobrą pamięć, ale krótką”, „kiedy byłam młoda, pamiętałam znacznie więcej”. Ile razy zdarza się nam "złapać" samych siebie na takich właśnie sformułowaniach? Większość z nas niezależnie od wieku narzeka na słabą albo ulotną pamięć, choć trzeba przyznać, że wraz z wiekiem grono tych ludzi się powiększa. Całą winą obarczamy zwykle podeszłe lata, a co za tym idzie nie tak sprawnie funkcjonujący mózg, będący jakby nie patrzeć motorem wszystkich procesów.

Co ciekawe, ludzie wypowiadający te słowa wcale się tym nie przejmują, często mówiąc o tym z humorem. Nic przecież nie poradzimy na nasze biologiczne ułomności. Uważamy, że taka jest kolej rzeczy, traktując pamięć jak bożą łaskę, którą się otrzymuje w momencie narodzin, a w miarę kolejnych lat może być z nią tylko coraz gorzej i nic nie da się z tym zrobić.

Warto jednak uświadomić sobie, że powiązanie dobrej pamięci z młodym wiekiem, okazuje się nieprawdą. Ile razy musimy w nieskończoność powtarzać dzieciom, by nie zostawiały w szkole tenisówek, lub nie zapomniały zabrać drugiego śniadania? Różnica między dorosłym, który zapomniał, gdzie zostawił klucze lub dokumenty, a siedmiolatkiem, który nie zabrał ze szkolnej ławki długopisu, polega na tym, że ten drugi na pewno z tego powodu nie będzie sobie wyrywał włosów z głowy i z przerażeniem krzyczał: „Mam sklerozę!”

W rzeczywistości pamięć może pogarszać się z wiekiem, ale tylko wtedy, kiedy przestajemy ją ćwiczyć i się nią posługiwać. Narzekanie na złą pamięć często jest wynikiem braku wiedzy lub negatywnym nastawieniem.

Słabości chętnie przypisujemy gatunkowi ludzkiemu, bo łatwiej jest powiedzieć w chwili niepowodzenia „jestem tylko człowiekiem”, niż zastanowić się chwilę, wykorzystać własny potencjał i stwierdzić „jestem aż człowiekiem”. Nie ma się jednak czemu dziwić. Szkoła rzadko kiedy uczy nas jak zbudowany jest mózg (chyba, że ktoś zdaje rozszerzoną biologię lub z własnych potrzeb zagłębił się w ten temat), jak działa nasza pamięć albo jak funkcjonuje nasze myślenie i co jest odpowiedzialne za ewentualne postępy i porażki.

Na podstawie badań z ostatnich lat naukowcy dowiedli, że człowiek wykorzystuje potencjał swojego mózgu w zaledwie 1%! Dlaczego tak się dzieje? Tego jeszcze nie wiemy, Nieznane są jak dotąd sposoby wykorzystywania mózgu w 100%. Nie jest również wiadome, czy taka sytuacja jest w ogóle możliwa i czym mogłaby nam grozić. Wiadome jest jednak, że coś stanowi barierę nie do pokonania chroniącą ten genialny „komputer” (być może również i nas samych) przed absolutnym przegrzaniem, katastrofą lub jeszcze innymi konkluzjami. Tego nie wiemy.

 

Można jednak w bardzo prosty sposób i niewielkim kosztem pobudzić nasz mózg do większego wysiłku, a co za tym idzie lepszego wykorzystania wrodzonych możliwości. Usprawnienie swojego myślenia jest bowiem obok zapamiętywania drugim niezbędnym dla twórczego życia procesem zachodzącym w naszym mózgu. Żyjemy w czasach, w których dostępna wiedza podwaja się co 2-3 lata. Wiedza nabyta w szkole dezaktualizuje się w ciągu zaledwie kilku lat. Tradycyjny system edukacyjny staje się przestarzały, tak jak metody nauczania.

W obecnej sytuacji i natłoku coraz to nowszych wiadomości z zewnątrz, nauka nie może kończyć się w okresie dojrzewania, czy w chwili osiągnięcia dorosłości. Za wiele jest jeszcze do zapamiętania i zrobienia. Wszystko to sprawia, że zmienia się pozycja człowieka we współczesnym świecie i wymagania jakim musi on sprostać, nierzadko doprowadzając do psychicznego załamania, o które wcale nie tak trudno.

Chwilowe niepowodzenie jednych zmotywuje do pracy, innych całkowicie zniechęci powodując lawinę nieszczęść i feralny efekt domina. Drugi przypadek jest jak najbardziej destrukcyjny, ale prawdę powiedziawszy wywołany przez nas samych. Mózg jest generatorem i współpracując z naszym ciałem (bowiem każdy organizm jest nierozerwalny i tworzy jedność ze wszystkimi strukturami i organami w środku, żyjąc w niezachwianej symbiozie), będzie zachowywał się tak jak tego chcemy.

Dopuszczając do własnych myśli czarnowidztwo, nie pomagamy sobie. Dalsze jego skutki bardzo łatwo zobaczymy, a co najgorsze - odczujemy na własnej skórze! I tak, gdy załamiemy się na jednej rzeczy; niezałatwionej sprawie, wiecznie rosnących rachunkach z założonymi rękoma, nasz mózg zachowa się w dokładnie taki sam sposób. Znacznie spowolni swoją pracę, obniży się nam koncentracja, nastrój, zdrowie i wiele innych ważnych funkcji. W konsekwencji z wcześniej tryskającego optymizmem człowieka uczyni niezdolną do podjęcia jakiejkolwiek decyzji emocjonalną kalekę.

Dlatego miejsce jakie zajmiemy w tym życiowym „wyścigu”, w dużej mierze zależeć będzie od nas samych, a konkretniej od pracy naszego mózgu i tego jak potrafimy wykorzystać jego potencjał. Aby osiągnąć sukces, czy to naukowy, czy w pracy, musimy stać się własnymi „menadżerami” - samodzielnie uczącymi się, motywującymi, planującymi własne marzenia i wybierającymi właściwą sobie drogę w celu ich realizacji. Nikt przecież tego za nas nie zrobi. Wszystko wydaje się być bardzo proste, ale jak tego dokonać?

Musimy nauczyć się uczyć. Przewagę w społeczeństwie osiągną firmy, które będą nieustannie szkoliły swoich pracowników, a ci świadomie będą podnosili własne kwalifikacje poprzez uczenie się. Tak samo w przypadku osób uczęszczających do szkół, czy na uczelnie. Większe szanse zdania i utrzymania się na studiach będzie miał ten, kto w konsekwencji zdoła ogarnąć cały materiał i nie zapomni go do egzaminu, a tym bardziej po nim lub osoba, która na egzaminie maturalnym otrzymała większą liczbę punktów. Wiemy przecież, że matura jest egzaminem sprawdzającym wiedzę z kilku lat, której nie sposób nabyć zarywając jedną noc przed. W tym celu, żeby nie pozostać w tyle, musimy posługiwać się nowymi, bezstresowymi i skuteczniejszymi niż dotychczas metodami.

Nie trzeba wspominać, że środowisko nauki musi być jak najbardziej sprzyjające. Przewietrzone pomieszczenie, krzesło o twardym oparciu, szklanka wody pod ręką, łagodne kolory ścian i nie za ostre światło to podstawy prawidłowej organizacji. Aby jednak osiągnąć sukces potrzeba trochę więcej zachodu. Dobrą metodą na wstępie jest świadome wyznaczenie sobie realnego celu. Nie może on być zbyt dalekosiężny i rozłożony w czasie, bo takie długoterminowe plany trudniej zrealizować, a efekty zazwyczaj widoczne są dopiero po kilku latach, co powoduje, że szybko się zniechęcamy. Warto więc podjąć się czegoś bliżej namacalnego np. wyżej opisane zdanie matury, wydanie w tym roku książki, otworzenie własnego biznesu itp.

Jak najdokładniejsze wyobrażanie sobie tego momentu np. przed snem czyli ogólniej mówiąc twórcza wizualizacja jest jak najbardziej słuszne. Sam Einstein twierdził, że jest ona ważniejsza od wiedzy, bo jest nieograniczona. Przy czym przyznawał, że miał duże trudności w myśleniu werbalnym i na poziomie abstrakcyjnych symboli. Zwykle więc myślał posługując się żywymi wyobrażeniami. To wymyślona podróż na promieniu słonecznym stała się dla niego natchnieniem do stworzenia teorii względności. 

Analizowanie własnych myśli i emocji, to jak będziemy się czuli po osiągnięciu celu, w jakim stopniu się to nam przyda i jak będziemy się z tym czuć, zaprogramuje nasz umysł, który będzie wspomagał nas w drodze do osiągnięcia naszych postanowień.

Właściwe nastawienie jest szczególnie ważne w przypadku uczenia się, dlatego tak istotne jest codzienne przypominanie sobie życiowych dążeń. Negatywne myślenie oraz zamartwianie się rzeczami na które nie mamy wpływu, działa tutaj jak gwóźdź do trumny.

Istotną sprawą jest wypoczynek, a dokładniej spokojny sen. Jest on porą dnia, dzięki której nasz mózg regeneruje się i co ważniejsze przyswaja i zapamiętuje wszystkie wcześniej zapamiętane wiadomości. Dlatego, jeśli wiemy, że za tydzień czeka nas ważny egzamin, nie zasiadajmy jeden dzień przed, do całonocnego zakuwania, bo przyniesie to nam więcej szkody, niż pożytku.

Pomocna będzie przy takich „zabiegach” relaksacyjna muzyka, która znakomicie odpręży i pobudzi koncentrację. Dobrze jest słuchać jej w trakcie nauki, gdyż wpływa stymulująco na mózg dzięki czemu nie zaśniemy nad książką. Trzeba jednak uważać, by nie była zbyt żywa i rozpraszająca uwagę. Muzyka z regularnym rytmem pobudza lewą półkulę, ze zmiennym – prawą. Fragmenty o bardzo wysokiej częstotliwości zapewniają umysłowi i ciału szybką regenerację. 

Oto kilka konkretnych utworów sprzyjających pracy mózgu:

I.Tomas Albinioni: Adagio z Koncertu op.9 nr 2;
II.Georg Telemann: Largo z Podwójnej fantazji G-dur na harfę;
III.Piotr Czajkowski: Koncert fortepianowy b-moll;
IV.Georg Haendel: Largo z Koncertu g-moll na wiolonczelę i smyczki; sześć fantazji na harfę.

 

Jedną z ważniejszych w temacie przyswajania wiedzy jest sposób wykonywania notatek. Powszechnie znana mapa myśli może znacznie zwiększyć efektywność nauki, ułatwić rozumienie, zapamiętywanie i utrwalanie nowych informacji.

W trakcie notowania tradycyjnym, linearnym sposobem wykorzystujemy tylko niewielką część naszego umysłu używając prawie wyłącznie lewopółkulowych mechanizmów zapamiętywania. Niewykorzystane zostają możliwości naszej prawej „kreatywnej” półkuli, odpowiedzialnej za funkcjonowanie pamięci długoterminowej, a przecież o taką właśnie nam chodzi.

Roger Sperry, laureat nagrody Nobla, wykazał, że im częściej posługujemy się obiema półkulami jednocześnie, tym bardziej każda z nich korzysta na tej współpracy, w efekcie czego nasza efektywność myślenia i zapamiętywania znacznie wzrasta.

Jeszcze jedną pozytywną rzeczą przy tworzeniu mapy myśli jest jej indywidualność i niepowtarzalność. Nie są one odtwórczym zapisywaniem informacji, jak to się dzieje w przypadku notowania tradycyjnym sposobem, lecz twórczym procesem powtarzania tych zagadnień zgodnie z własną wiedzą, doświadczeniem i systemem skojarzeń. Są bardzo praktyczne, gdyż nie ma potrzeby szukania informacji na dziesiątkach stron i elastyczne, gdyż łatwo dodać do niej nowe informacje (dorysować linie). 

 

Jeśli wiemy dokąd zmierzamy, łatwiej nam tam dotrzeć. Mając dodatkowo opracowaną recepturę, która pozwala nam osiągnąć cele, dotarcie do nich staje się tylko kwestią czasu. Warto więc zastanowić się, czy nie marnujemy zbyt wiele energii i czasu na przestarzałe metody nauczania i zapamiętywania, mając praktycznie na wyciągnięcie ręki nowe (sprawdzone i udowodnione!) metody, które nie tylko zmotywują nas do działania, nie znudzą monotonnym praktykowaniem, ale dodatkowo pobudzą obie półkule, dzięki czemu możemy być pewni, że wkład jaki włożymy w przyswajanie wiadomości nie pójdzie przysłowiowo w las i nie wypadnie nam z głowy zaledwie po tygodniu.


Pokaż wszystkie wpisy z kategorii: Edukacja
tagi: edukacja



Komentarze: (0)
Chcesz dodać komentarz?

Autor bloga


Zobacz profil

O blogu Blog

Brak dodatkowych informacji.

Przejdź do bloga