

Z niecierpliwością wyczekujemy nowego członka rodziny, z tej okazji nie
tylko kupujemy łóżeczko, wózek, ubranka itd., ale również
przygotowujemy nasz dom, między innymi robimy generalne porządki, ale
gdy maleństwo się pojawi wcale nie musimy już wszystkiego tak dokładnie
pucować.
Wbrew przekonaniom, jeżeli przestrzegamy podstawowych
zasad higieny, to my i nasz dom nie jesteśmy siedliskiem groźnych
bakterii dla dziecka, ponieważ jeszcze w łonie matki zostało ono na nie
uodpornione przez przeciwciała, które później również zawiera mleko
matki.
Zbyt sterylne warunki mogą przyczynić się do tego, że dzieci
będą mniej odporne i bardziej narażone na choroby, zwłaszcza układu
pokarmowego.
Nie trzeba myć rąk przed każdym kontaktem z
dzieckiem. Generalna zasada ręce myjemy po przyjściu do domu, po
zabawie ze zwierzakiem, po korzystaniu z toalety i jeżeli mieliśmy
kontakt np., z surowym mięsem lub jajkami.
Gdy mama jest
przeziębiona, nie musi stosować żadnych radykalnych środków
ostrożności, powinna dalej karmić piersią, ponieważ pokarm matki
zawiera przeciwciała, dzięki którym dziecko się nie zarazi. Natomiast
kontaktów z kichającą i kaszlącą babcią, ciocią lub sąsiadką należy
unikać.
Pies, który jest zadbany, regularnie odrobaczany,
również nie jest zagrożeniem dla maluszka. Jeżeli mamy psa w domu w
czasie ciąży i po porodzie, to jego obecność sprawia, że dziecko nie
będzie uczulone na sierść psa.
Kiedyś panowało przekonanie, że
wszystkie ubranka i pościel noworodka należy prać w bardzo wysokiej
temperaturze i prasować. Nie ma takiej potrzeby, ubranka wystarczy
wyprać w temp. 60 stopni w płynie hipoalergicznym i nie musimy ich
prasować.
Zabawek dziecka też nie należy, co chwilkę polewać
wrzątkiem, jeżeli nie wypadła ona na brudną podłogę, bądź nie upadła na
podwórku, nie ma takiej potrzeby, wystarczy raz na kilka dni umyć w
ciepłej wodzie.
Smoczek parzymy raz dziennie, chyba, że upadł na
bardzo brudne miejsce. Często mamy przed podaniem dziecku smoczka
oblizują go, nie róbmy tego, lepiej opłukać pod wodą. Gdy dziecko karmione jest butelką z mieszanką mleczną, to butelki i smoczki muszą być sterylne.
Zamiast
ciągłego prasowania, pucowania mieszkania, poświęćmy więcej czasu
maluszkowi, bo na pewno bardziej potrzebuje bliskości rodziców tzn.
przytulania, głaskania, pieszczot, od sterylnego mieszkania lub
uprasowanego kaftanika. Pamiętajmy, że dom to nie szpital, w którym
musi być nieskazitelnie czysto, a kontakt z bakteriami jest dziecku
potrzebny by nabrało odporności, tylko oczywiście w miarę rozsądku.
Monika Hoch-Zielonka (monika2010) napisał(a) 2010-11-11 12:11
Zgadzam się !!! Jeśli nasze dziecko nie wymaga zaleconych przez pediatrę dodatkowych starań w tym względzie , nie należy zbytnio przesadzać ze sterylnością . Jest to niekorzystne dla dziecka z uwagi na to ,iż żyje w świecie specjalnie dla nie go tworzonym przez co mając kontakt z innym otoczeniem jest dużo bardziej narażone na ataki dotąd mu niezanych bakterii z zewnątrz.