

Większość z nas – Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii – wynajmuje mieszkanie lub pokój. Część ma umowę wynajmu na swoje nazwisko, inni mieszkają u kogoś i po prostu płacą czynsz. Ponieważ w Anglii nie ma meldunków, tak więc sporo osób myśli, że nikt nie wie, gdzie mieszkają, czy że w ogóle mieszkają w tym kraju. W związku z tym niektórzy decydują się na niepłacenie należnych podatków czy innych zobowiązań finansowych, będąc przekonanym, że ujdzie im to na sucho. Czy faktycznie jest to takie proste?
Niejednokrotnie z ust polskich emigrantów można usłyszeć opinię, że w Wielkiej Brytanii jest jeszcze większy bałagan w urzędach niż w Polsce. Nic bardziej mylnego. Każdy, kto pracuje legalnie, ma przecież swój numer ubezpieczeniowy – National Incurance Number. W trakcie wyrabiania tego numeru trafił on do systemu. Pracodawca odprowadza zaliczki na podatek i ubezpieczenie spłeczne, podając ten numer oraz aktualny adres pracownika. Oczywiście są przypadki, że pracownik nie poinformował pracodawcy o zmianie adresu. Każdy z nas ma jednak konto w banku, gdzie uaktualnia się wszystkie zmiany, aby móc korzystać ze zgromadzonych tam pieniędzy czy otrzymywać wyciągi bankowe pod aktualnym adresem zamieszkania.
Przeprowadzka nie pomoże
Osoby, które postanowiły, że nie będa płaciły na przykład Council Tax, łudząc się, że nikt ich do tego nie zmusi i nie wyegzekwuje należnych pieniędzy, są w błędzie. Często w tym myśleniu utwierdza je fakt, że Council przez długi czas się nie upomina o należności. Są też tacy, którzy wprowadzają się do nowego mieszkania i nie zgłaszają tego faktu firmie dostarczającej wodę, prąd czy gaz. Do domu przychodzą wezwania do zapłaty na nazwisko poprzedniego lokatora, a oni się cieszą, że udało im się oszukać te firmy. Taka sytuacja trwa przez jakiś okres czasu. Następnie firma przekazuje ściągnięcie należności finansowej wyspecjalizowanej instutucji windykacyjnej. Wtedy sytuacja ulega diametrialnej zmianie. Taka instutucja jest w stanie dość szybko sprawdzić, jakie osoby pojawiały się pod danym adresem (płaciły podatki, otrzymywały korespondencje z banku itp.). To ona upomni się o należne pieniądze i jeśli dana osoba ich nie zapłaci to sprawa trafi do sądu. Po uzyskaniu prawomocnego wyroku, firma windykacyjna może zająć część naszych dochodów, które nasz pracodawca będzie musiał odprowadzić bezpośrednio na konto takiej firmy. Przeprowadzka do Polski też wiele tu nie pomoże, ponieważ oba kraje należą do Unii Europoejskiej, więc należności mogą być ściągane z pensji otrzymywanej w Polsce.
Pięniądze trafią do wierzyciela
Unikanie płacenia należnego czynszu za mieszkanie, rachunków za media czy Council Tax’u ma też istatny wpływ na obniżenie naszej zdolności kredytowej. Będziemy więć mieć problemy nie tylko z uzyskaniem pożyczki czy kredytu w banku, ale nawet z wzięciem telefonu na abonament. Bardzo ważny jest również fakt, że obniżona zdolność kredytowa uniemożliwi nam również wiele czynności w życiu codziennym. Trzeba pamiętać, że wiekszość agencji nieruchomości sprawdza wiarygodność potencjalnego klienta i niechetnie wynajmuje mieszkania dłużnikom. Do tego osoby niepłacące Council Tax’u (z wyjątkiem tych, które są z niego zwolnione) nie otrzymają żadnego benefitu. Brak zaleglości w opłacaniu tego podatku jest jedną z pierwszych rzeczy, jakie sprawdza się przy rozpatrywaniu prośby o przyznanie zasiłku od państwa. Warto tu pamiętać, że zasiełek na dziecko – child benefit – należy się nawet w sytuacji, gdy dziecko i drugi rodzic mieszkają nadal na terenie Polski. Problemy będą mieli również dłużnicy, którzy zdecydują się na stałe wrócić do kraju. W normalnej sytuacji mają oni prawo do odzyskania nie tylko nadpłaconego podatku od dochodów, ale mogą też zwrócić się o oddanie zapłąconych przez siebie składek na ubezpieczenie emerytalne. W przypadku dłużników takie składni zostaną zwrócone, ale nie trafią do rąk dłużnika, tylko zostaną przekazane na poczet długów.
Zobacz też: Dłużnicy w Wielkiej Brytanii - jak sobie z nimi radzić?
Marta Magnowska (zuz77) napisał(a) 2010-11-11 11:34
Lepiej nie starać się oszukać systemu, bo co mamy zapłacić i tak prędzej czy później do nas dotrze - a im później, tym więcej.